Dlaczego jako położne zaczęłyśmy zajmować się mięśniami dna miednicy – historia, która zmieniła nasze podejście

Aga i Jaga - mięśnie dna miednicy
Zapiski położnych – Aga i Jaga

Prawdę mówiąc, zaczęło się bardzo zwyczajnie.

Na wspólnych dyżurach w szpitalu coraz częściej wracał jeden temat – kobiety w różnym wieku, z tym samym problemem. Nietrzymanie moczu. Młode, starsze, po porodach, ale też takie, które nigdy nie rodziły.

Rozmawiałyśmy o tym między sobą i w pewnym momencie padło zdanie, które chyba wszystko zmieniło:

„Do jasnej ciasnej… przecież my jesteśmy położnymi.”

No właśnie. Jesteśmy.
Powinnyśmy to wiedzieć.

Coś tam oczywiście wiedziałyśmy.
Mięśnie Kegla, jakieś ogólne zalecenia, które słyszy się od lekarzy.

Dziś już wiemy, że:

  • „mięśnie Kegla” to uproszczenie, które bardziej szkodzi niż pomaga,
  • zalecenie typu „powstrzymuj strumień moczu” to jedno z najczęściej powtarzanych… i jednocześnie najbardziej błędnych.

Ale wtedy?
To była cała nasza wiedza.

Dlaczego zaczęłyśmy szukać więcej

I to był moment, który naprawdę nas zatrzymał.

Bo nagle dotarło do nas coś bardzo niewygodnego:

w toku naszego kształcenia nie uczono nas praktycznie nic o mięśniach dna miednicy.

Położna, która zajmuje się zdrowiem kobiety – w szkole nie dostaje realnej wiedzy o jednym z najważniejszych obszarów jej ciała.

To był dla nas szok.

Szkolenie, które zmieniło nasze podejście

Zaczęłyśmy szukać.
I tak trafiłyśmy na szkolenie Corefit System® Izabeli Żak.

Początkowo miało to być po prostu „uzupełnienie wiedzy”.
Szybko okazało się, że to coś dużo większego.

Na tym kursie przeżyłyśmy moment, który trudno opisać inaczej niż… przewrót myślenia.

Zrozumiałyśmy, jak mało wiedziałyśmy.

I jak ogromne znaczenie mają mięśnie dna miednicy – nie tylko w kontekście nietrzymania moczu.

Bo dysfunkcyjne dno miednicy to nie jest tylko ten „jeden problem”.

Dlaczego mięśnie dna miednicy są tak ważne

Dno miednicy to fundament.

Fundament, który wpływa na:

  • funkcjonowanie całego układu mięśniowo-szkieletowego
  • postawę ciała
  • pracę brzucha i kręgosłupa
  • zaparcia
  • dysfunkcje seksualne
  • obniżenia i wypadanie narządów

I co najważniejsze – zaczęłyśmy rozumieć, że to nie ciąża, poród czy wiek są głównym „winowajcą”.

To nasze codzienne nawyki budują bazę pod problemy.

To, jak stoimy.
Jak siadamy.
Jak oddychamy.
Jak używamy (albo nie używamy) własnego ciała.

Na kursie odkryłyśmy też coś jeszcze.

Własne mięśnie.

I to był moment bardzo osobisty.

Moment, który zapamiętamy na długo

Jedna z nas przez długi czas zmagała się z bólem kolan.
Bez konkretnej diagnozy. Bez konkretnych zaleceń.

Zwykłe czynności – siadanie, wstawanie – były problemem.
Bez podpierania się rękami praktycznie niemożliwe.

Na zajęciach praktycznych, kiedy po raz pierwszy pojawiło się świadome napięcie dna miednicy… wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałyśmy. Jagoda …

Usiadła.
Wstała.
Normalnie.

Bez rąk.
Bez bólu.

Tylko z aktywnym dnem miednicy.

To był moment, który zostaje w głowie na długo.

I który pokazuje, jak bardzo nie doceniamy tego obszaru ciała.

Dziś wiemy też coś jeszcze.

Większość kobiet nie wie:

  • gdzie są mięśnie dna miednicy,
  • jak je poczuć,
  • kiedy ich używać,
  • z jaką siłą pracować.

A przecież używamy ich codziennie:

  • przy podnoszeniu
  • przy bieganiu
  • przy skakaniu
  • przy zwykłych czynnościach

Albo… nie używamy ich wcale.

I to robi różnicę.

Dlaczego mówimy o tym dziś

Dziś pracujemy z kobietami i widzimy jedno bardzo wyraźnie:

większość z nich trafia do nas dopiero wtedy, kiedy pojawia się problem.

Często już zaawansowany.
Często z myślą o leczeniu, zabiegach, operacji.

A tak wiele można zrobić wcześniej.

Tak wiele można poprawić.
Czasem naprawdę niewielką zmianą.

I to jest coś, co nas do dziś boli.

Że świadomość w tym temacie jest wciąż tak mała.

A jednocześnie widzimy, jak ogromną różnicę robi:

  • nauka pracy z ciałem,
  • zrozumienie,
  • regularny trening.

Bo to nie jest coś „dla wybranych”.

Każda kobieta jest w stanie się tego nauczyć.

To nie jest trudne.
To jest… nieznane.

Dlatego zaczęłyśmy o tym mówić.

Jeśli ten temat jest Ci bliski – zostań tu z nami.
Będziemy pokazywać Ci krok po kroku, jak lepiej rozumieć swoje ciało.

Agnieszka i Jagoda Aga i Jaga

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *