Zapiski położnych – Aga i Jaga
Znasz to uczucie, kiedy idziesz na szkolenie, warsztat, spotkanie z głową pełną pytań i nadzieją, że wreszcie znajdziesz odpowiedzi? A potem wracasz z notatkami czy certyfikatem i poczuciem, że najważniejsze pytania nadal zostały niewyjaśnione?
Nam też się to zdarzało. Dlatego dobrze pamiętamy szkolenie, na którym już od pierwszych chwil poczułyśmy, że tym razem będzie inaczej.
Tak zaczęła się nasza przygoda z CoreFit System®.
Najpierw spotkałyśmy wyjątkową osobę
Dr Iza Żak, autorka metody i prowadząca szkolenie, opowiedziała o własnych doświadczeniach. O problemie, który skłonił ją do poszukiwań. O potrzebie zrozumienia, znalezienia rozwiązania i sprawdzenia, co rzeczywiście pomaga.
To było nam bardzo bliskie. Same lubimy wiedzieć, dlaczego coś robimy. Pytać, szukać, rozumieć. Zależy nam na uzasadnieniu, które pozwala świadomie wykorzystać zdobytą wiedzę w pracy z kobietami.
Przekonało nas jej zaangażowanie i odwoływanie się do badań naukowych przy wyjaśnianiu proponowanych ćwiczeń. Czułyśmy, że słuchamy osoby, która dobrze wie, jakich odpowiedzi szuka i dlaczego są one ważne.
Chyba możemy powiedzieć, że polubiłyśmy autorkę i jej podejście od pierwszego wejrzenia 🙂
Miednica, którą warto poznać
Na szkoleniu było też miejsce na opowieści o kobiecości, kulturowym znaczeniu miednicy i stosunku kobiet do własnego ciała. Te rozmowy mocno w nas zostały. Skłaniały do zastanowienia, jak wiele zależy od tego, czego od najmłodszych lat uczymy się o sobie.
Bo wiele z nas dorastało z przekonaniem, że pewne części ciała są wstydliwe. Nie należy ich pokazywać, dotykać, zadawać o nie zbyt wielu pytań. Czasem trudno nawet znaleźć słowa, którymi można o nich swobodnie porozmawiać.
A później słyszymy: „poczuj swoje dno miednicy”, „napnij mięśnie”, „rozluźnij się”.
Tylko jak poczuć coś, czego nigdy nie miało się okazji naprawdę poznać?
Właśnie dlatego tak bardzo spodobało nam się rozpoczynanie pracy od własnej miednicy. Od dotyku, szukania charakterystycznych punktów kostnych: guzów kulszowych, spojenia łonowego, kości ogonowej. Od sprawdzenia na sobie, gdzie właściwie znajdują się struktury, o których rozmawiamy.
Wiedza z rysunku zaczyna wtedy nabierać osobistego znaczenia. To moja miednica. Potrafię odnaleźć jej punkty. Zaczynam rozumieć jej budowę.
Na tym można budować dalej.
Polecenie zaczyna mieć sens

Na wcześniejszych szkoleniach zdarzało nam się słyszeć po prostu: „zaciskaj mięśnie”. Brakowało nam sposobu, żeby przełożyć to polecenie na świadomie wykonany ruch – i później pomóc w tym kobiecie, która przychodzi na zajęcia.
W CoreFit System® zachwyciła nas rola wyobraźni. Możliwość odwołania się do poznanych wcześniej punktów własnego ciała, użycia obrazu, skojarzenia i stopniowego szukania odczucia.
Jednym z takich ćwiczeń jest „kwiatek”. Sama nazwa wywołuje uśmiech, a dla uczestniczek z czasem nabiera bardzo konkretnego znaczenia.
Lubimy obserwować moment, kiedy kobieta, która wcześniej mówiła: „nie wiem, czy dobrze to robię”, nagle zaczyna rozpoznawać ruch. Czasem potrzebuje innego wyjaśnienia, kolejnej próby albo więcej czasu. W pewnej chwili mówi: „O, teraz czuję!”.
I właśnie takie chwile dają nam ogromną satysfakcję.
Konkretne odpowiedzi na konkretne pytania
Przekonała nas również precyzja. Ile powinno trwać napięcie, a ile rozluźnienie? Z jaką intensywnością ćwiczyć? Kiedy pracować mocniej, a kiedy delikatniej? Jak łączyć budowanie siły z pracą nad wytrzymałością?
Na szkoleniu dostałyśmy wyjaśnienia, których wcześniej nam brakowało. Iza odwoływała się do badań i tłumaczyła, z czego wynikają proponowane zasady treningu. Dzięki temu lepiej rozumiałyśmy znaczenie czasu napięcia, jego intensywności, liczby powtórzeń i odpoczynku.
Szczególnie zapamiętałyśmy rolę wytrzymałości – zdolności mięśni do podtrzymywania pracy przez dłuższy czas. Zaczęłyśmy uważniej przyglądać się temu, jak długo pracujemy, z jakim wysiłkiem i czy później potrafimy w pełni się rozluźnić.
Ważne było dla nas również pokazanie współpracy dna miednicy z oddechem czyli pracą przepony oraz mięśniami brzucha i grzbietu. Przekonał nas obraz mięśni dna miednicy jako fundamentu – czegoś, czego zwykle nie widać, a co współpracuje z całą konstrukcją. Lepiej zrozumiałyśmy, dlaczego podczas zajęć należy zwracać uwagę także na pracę reszty ciała a także jak wielki wpływ na tą resztę ciała ma dno miednicy.
To uporządkowało naszą wiedzę i dało nam większą pewność w uczeniu innych kobiet.
Jest też miejsce na odpuszczenie
W tej metodzie ważną rolę odgrywają oddech i rozluźnienie. Poświęcamy im dużo uwagi, bo podczas zajęć widzimy, jak trudno wielu kobietom świadomie odpuścić napięcie. Jak trudno rozluźnić się tak naprawdę.
Łatwo skupić się na wykonaniu zadania. Zrobić mocniej, dokładniej, bardziej się postarać. Tymczasem uczymy się także zauważać, co dzieje się pomiędzy kolejnymi powtórzeniami. Czy oddycham swobodnie? Czy potrafię poczuć rozluźnienie? Czy daję sobie na nie czas?
Podoba nam się, że taka praca wymaga uważności. Pozwala zatrzymać się przy własnym odczuciu i stopniowo lepiej je rozumieć.
„Kwiatki” w codzienności

Jedno z naszych ulubionych wspomnień wiąże się z grupą pań w wieku emerytalnym. Podczas rozmowy wyszło na jaw, że kilka z nich, niezależnie od siebie, zaczęło robić „kwiatki”… w kościele.
Kiedy odkryły, że wpadły na ten sam pomysł, śmiały się same z siebie. My razem z nimi.
Ta historia została nam w pamięci, bo pokazuje coś, co bardzo lubimy w naszej pracy: moment, kiedy to, czego kobieta uczy się podczas spotkań, zaczyna jej towarzyszyć poza salą. Przypomina sobie o swoim ciele w zwykłej sytuacji. Rozpoznaje znajome odczucie. Opowiada o nim z coraz większą swobodą.
Widzimy to u uczestniczek w różnym wieku. Każda przychodzi z innym doświadczeniem i we własnym tempie poznaje siebie.
Co mówią nam kobiety?
Uczestniczki opowiadają nam również o zmianach, które zauważają w codziennym życiu. Niektóre już po kilku spotkaniach mówią, że rzadziej wstają w nocy do toalety. Inne zauważają bardziej regularne wypróżnienia.
To indywidualne doświadczenia kobiet z naszych zajęć. Każda historia ma swój przebieg, a my nie zakładamy, że wszystkie uczestniczki odczują takie same zmiany w tym samym czasie.
Bywają też słowa trudniejsze do zmierzenia: „jakoś lepiej się czuję”, „bardziej czuję siebie”. Niektóre kobiety mówią o budzącej się kobiecości.
Słuchamy tych wypowiedzi z dużą radością. Pokazują nam, jakie znaczenie może mieć dla konkretnej osoby czas poświęcony własnemu ciału.
Dlaczego zostałyśmy przy tej metodzie?
Na początku przekonały nas autorka, jej zaangażowanie i sposób wyjaśniania. Później doszły własne doświadczenia oraz praca z kolejnymi grupami kobiet.
CoreFit System® dał nam sposób uczenia, który jest nam bliski: od poznawania miednicy, przez wyobraźnię i szukanie odczuć, po coraz bardziej świadomą pracę. Z uwagą poświęconą zasadom treningu, oddechowi, rozluźnieniu i temu, co mówi sama uczestniczka.
Lubimy widzieć, jak początkowe zakłopotanie ustępuje ciekawości. Jak pojawiają się pytania, rozmowy i śmiech. Jak kobieta zaczyna mówić o swoim ciele z większą pewnością.
Na zakończenie cyklu spotkań lubimy wręczać uczestniczkom kwiaty. Nawiązujemy w ten sposób do naszego ćwiczeniowego „kwiatka” i życzymy, żeby został z nimi na dłużej.
Bo właśnie na tym nam zależy: żeby po zakończeniu zajęć zostały z nimi umiejętności, ciekawość własnego ciała i gotowość, by dalej o nie dbać.
Aga i Jaga

Dodaj komentarz