W głowie natychmiast pojawiają się pytania: „Czy to mocz? A może coś innego? Może tylko mi się wydawało?”.
Ktoś powiedział coś śmiesznego i popłakałaś się ze śmiechu. Ale po chwili orientujesz się, że mokra jest nie tylko twarz od łez. Mokro zrobiło się również na „dole”.
I znowu ta myśl: „Nie, przecież jeszcze nie w tym wieku…”. A może jednak?
Inna sytuacja. Podnosisz ciężką torbę z zakupami i nagle czujesz coś dziwnego w pochwie. Jakby coś się w niej pojawiło albo przesunęło. Zastanawiasz się: „Co to może być?”
Takich historii można byłoby opisać znacznie więcej. I dotyczą one naprawdę wielu kobiet.
Dlaczego zaczynamy działać dopiero wtedy, gdy coś się dzieje?
My, kobiety, przecież o siebie dbamy. Chodzimy do fryzjera i kosmetyczki, robimy paznokcie. Coraz więcej z nas podejmuje regularną aktywność fizyczną: wybieramy fitness, taniec, jogę, siłownię czy bieganie. Zaczynamy także coraz uważniej troszczyć się o swoje zdrowie psychiczne.
Dbamy o siebie.
A jak jest z „tymi” sprawami?
Dlaczego najczęściej w ogóle nie myślimy o swoim dnie miednicy? Dlaczego nie interesujemy się nim, dopóki nie pojawi się nietrzymanie moczu, uczucie ciężkości, dyskomfort albo inna niepokojąca dolegliwość?
Niby coraz więcej na ten temat czytamy. Oglądamy dostępne w internecie porady, krótkie filmiki i zestawy ćwiczeń. Ale czy naprawdę dzięki temu zaczynamy świadomie dbać o swoje dno miednicy? Czy wiemy, co właściwie ćwiczymy i dlaczego?
Może warto na chwilę się zatrzymać i zapytać samą siebie: gdzie właściwie znajdują się moje mięśnie dna miednicy i czy naprawdę potrafię nimi pracować?
Czy je czuję? Czy umiem je prawidłowo napiąć? Czy potrafię je również świadomie rozluźnić? Czy współpracują z moim oddechem i resztą ciała? Czy używam ich w codziennych sytuacjach?
To ważne pytania. Bo naprawdę warto poznać tę część swojego ciała.
Dno miednicy to znacznie więcej niż nietrzymanie moczu…
Mięśnie dna miednicy nie odpowiadają wyłącznie za trzymanie moczu. Tworzą podporę dla narządów znajdujących się w miednicy mniejszej – między innymi pęcherza moczowego, narządów rodnych i końcowego odcinka jelita.
Współpracują również z przeponą oddechową, mięśniami brzucha i mięśniami głębokimi tułowia. Uczestniczą w stabilizacji naszego ciała, pomagają kontrolować ciśnienie w jamie brzusznej i reagują podczas zwyczajnych czynności, takich jak kaszel, kichanie, śmiech, podnoszenie ciężaru czy aktywność fizyczna.
Sprawne dno miednicy nie oznacza jednak mięśni stale mocno zaciśniętych. Powinny one napinać się wtedy, gdy są potrzebne, ale równie ważna jest ich zdolność do rozluźnienia. Liczy się siła, wytrzymałość, elastyczność, czucie oraz dobra współpraca z oddechem i całym ciałem.
Ich prawidłowa praca może wspierać kontrolę pęcherza i wypróżniania, zmniejszać niektóre dolegliwości oraz pozytywnie wpływać na komfort podczas współżycia. Lepszy kontakt z własnym ciałem może także zwiększyć poczucie pewności siebie i bezpieczeństwa.
Dlaczego więc tak często nic nie robimy?
Przecież nie chcemy, żeby pojawiły się problemy. Niestety często wydaje nam się, że nietrzymanie moczu, obniżenie narządów czy pogorszenie jakości współżycia są po porodzie albo w pewnym wieku czymś nieuniknionym a nawet – o zgrozo – „normalnym”.
Być może właśnie dlatego nie podejmujemy działania. Przyjmujemy, że „tak już musi być”, albo czekamy, aż objawy staną się na tyle dokuczliwe, że nie będzie można ich dłużej ignorować.
Czasem przyczyna jest jednak jeszcze prostsza: brakuje nam solidnych podstaw.
Nie wiemy, gdzie znajdują się te mięśnie, jak je poczuć i jak prawidłowo z nimi pracować.
Bo co właściwie daje nam rada: „zaciskaj”, „rozluźniaj”, „ćwicz”, jeśli nie wiemy, co dokładnie mamy napiąć? Skąd mamy wiedzieć, czy wykonujemy ćwiczenie prawidłowo? I czy każda z nas rzeczywiście powinna po prostu zaciskać mięśnie jak najmocniej?
Najpierw poczuj i zrozum
Naszym zdaniem dbanie o dno miednicy powinno rozpocząć się od jego poznania: odnalezienia mięśni, nauczenia się ich czucia oraz zrozumienia, jak współpracują z oddechem i całym ciałem.
Właśnie na te pytania odpowiada Corefit System® – metoda odkrywania i świadomego uruchamiania dna miednicy stworzona przez polską fizjoterapeutkę Izabelę Żak.
Pracujemy z wykorzystaniem tej metody już od wielu lat i nadal uważamy, że jest wyjątkowa.
Dodaj komentarz